Tegoroczny Rajd Dakar nie będzie jeszcze należał do polskiego kierowcy. Po wczorajszym etapie nadzieje na to, że Krzysztof Hołowczyc może na najwyższym stopniu podium odbić butelkę szampana prysły niczym bańka mydlana. Na całe szczęście nikt nie może mieć pretensji do kierowcy – nadzieje przekreśliła bowiem awaria w samochodzie. Już przedwczoraj perspektywa zwycięstwa zaczęła się powoli oddalać. Nieszczęśliwy przypadek sprawił, że samochód polskiego kierowcy dachował. Ekspresowa pomoc gapiów sprawiła jednak, że strata czasowa wciąż pozostawiała cień szansy na to, że może jednak się powiedzie. Wczorajszy incydent nie był może tak spektakularny jak dachowanie, jednak jego znaczenie było znacznie bardziej doniosłe dla końcowego rezultatu Polaków. Wysiadło bowiem wspomaganie kierownicy, które na tak trudnym terenie jest niemal równie ważne jak paliwo czy silnik samochodu. Bez niego jazda jest niemal niemożliwa. Szkoda, że przez takie głupstwo skończył się wielki sen o zwycięstwie. Przecież dotąd wszystko szło niemal perfekcyjnie, dobre czasy na poszczególnych odcinkach, doskonałe wyznaczanie trasy przejazdu przez pilota i doskonałe panowanie Hołka nad kierownicą dawały Polakom spore nadzieje. Na całe szczęście za rok znów będzie okazja. Być może spełnią się wtedy ambicje kierowców i nadzieje kibiców. Wszyscy będą trzymać kciuki.

January 12th, 2012
kasia
Posted in